Henryk Elzenberg

Henryk Elzenberg urodził się w Warszawie 18 września 1887 roku. Jego ojciec był wziętym adwokatem i publicystą, a syna wysłał na naukę do Szwajcarii. Przyszły filozof do szkół chodził w Zurychu i Genewie, gdzie w roku 1905 zdał maturę. W tym samym roku zaczął studiować literaturę francuską, a potem także filozofię na Uniwersytecie Paryskim. Doktoryzował się na Sorbonie rozprawą Le sentiment religieux chez Leconte de Lisle (wyd. Paris 1908). Przez dwa kolejne lata wykładał literaturę francuską na Uniwersytecie Neuchâtel. W roku 1912 wrócił na stałe do Polski. Brał udział w pierwszej wojnie światowej jako żołnierz Pierwszej Brygady Legionów, a później także w wojnie polsko-rosyjskiej 1920 roku.

Przez całe swoje zawodowe życie Elzenberg łączył naukę, ...

[czytaj biografię...]    [czytaj bibliografię...]    [powrót do listy haseł...]

HENRYK ELZENBERG – filozofia kultury jako filozofia wartości

Henryk Elzenberg – filozof i literaturoznawca, zajmujący się przede wszystkim zagadnieniami etycznymi i estetycznymi, nie był typowym naukowcem i nauczycielem akademickim. Z jednej strony przez całe życie dążył do stworzenia teoretycznego systemu filozoficznego, opartego na rozróżnieniu rodzajów wartości (wartości utylitarne i wartości perfekcyjne; wartości estetyczne i etyczne), którego ostateczną racją byłoby uzasadnienie, a jeśli to możliwe – udowodnienie istnienia wartości absolutnych, obiektywnych i uniwersalnych. Z drugiej zaś strony system ten nie miał być według niego „systemem twierdzeń”, winien natomiast być „przemyślanym stosunkiem do życia”, bliższym artyście niż uczonemu, wyrażającym praktyczną postawę „moralisty, filozofa kultury, <<układacza tablic wartości>>”.

Temu napięciu między teoretyczną systemowością i praktyczną moralistyką towarzyszy napięcie między osobowym, a nawet osobistym charakterem myśli Elzenberga, wyraźnie nacechowanej przez indywidualność i subiektywność, ...

[czytaj dalej...]

Szkic Henryka Elzenberga Nauka i barbarzyństwo zawiera wszystkie najważniejsze elementy jego stanowiska w kwestii tego, czym jest kultura. W szkicu tym Elzenberg opisuje kulturę konsekwentnie poprzez kategorie wartości i powinności (kultura jest sumą rzeczy wartościowych, które powinny być), co będzie powtarzane i rozwijane w całej jego twórczości. Szkic został pierwotnie opublikowany w „Pamiętniku Warszawskim” (1930, z. 4-5), a następnie w tomie Wartość i człowiek. Rozprawy z humanistyki i filozofii (Toruń 1966).

Przedruk według ostatniego wydania: Wartość i człowiek. Rozprawy z humanistyki i filozofii, wyd. II, poprawione i uzupełnione, Toruń 2005, s. 232-246.

Henryk Elzenberg
NAUKA I BARBARZYŃSTWO

                       

W głęboką grążą się ciemność, którzy hołdują niewiedzy; w jeszcze głębszą, którym wiedza wystarcza.

                                                                                                            Iśa-Upaniszad, 9.

Może to niepedagogiczny i godny potępienia postępek: z zastrzeżeniami wobec nauki wyrywać się w kraju, gdzie u tylu jeszcze ludzi trzeba wywalczyć najprostsze dla nauki zrozumienie. Nie mówiąc już jednak o tym, że takich wychowawczych zabiegów nie wymaga chyba publiczność, dla której ten artykuł jest przeznaczony, trudno przecież jakoś się zgodzić, by wzgląd na maruderów myślowych miał nam uniemożliwiać dyskusję o sprawach najbardziej istotnych i z polskiej literatury teoretycznej robić jakieś wieczne przedszkole. Skromna ta uwaga może wystarczy, by uchronić mnie od zbyt ostrych potępień za prawdziwą czy urojoną broń daną do ręki nieuctwu; rozstrzygający jednak powód, dla którego bez zbytniej obawy przystępuję do swoich rozważań, jest ten, że ostrze ich tylko bardzo pośrednio kieruje się przeciw nauce samej. Godzi ono, co prawda, w pewien wcale znaczny odłam uczonych, jak również – czego się nie myślę zapierać – w pewien jednostronny kult nauki; przeciw jednak nauce samej zwraca się tylko o tyle, o ile nieproporcjonalny jej rozwój kosztem innych form ludzkiej twórczości mógł w epoce, w której żyjemy, dla pewnych krytykowanych tu zjawisk stworzyć sprzyjające podłoże.

Dwie są grupy ludzi, którzy w nauce dopatrują się rysów ujemnych. Jednym, interesującym się głównie właściwym zagadnieniem poznawczym, sam dostarczany przez nią obraz świata wydaje się niedoskonały: uważają go to za zbyt schematyczny, to za dostosowany wyłącznie do potrzeb i wymagań praktyki, to za uzyskany przez rodzaj jakby zanegowania przedmiotu, o którego poznanie chodziło, to po prostu za nie ujmujący „rzeczywistości” istotnej: tego typu są zarzuty Bergsona i innych irracjonalistów, po części Hegla oraz kierunków mających swój punkt wyjścia w Heglu. Drudzy podejrzewaliby ją raczej o zły wpływ na duchowość człowieka: ci mówią o stępiającej wrażliwość, zacieśniającej widnokrąg naukowej specjalizacji, o podcinaniu niezbędnych do życia i twórczości instynktów, o tym wreszcie, że owa wyłączna miłość prawdy, którą się uczeni tak szczycą, zbyt może często przesłania małoduszną raczej ucieczkę przed zagadnieniami żywymi, ...

[czytaj dalej...]